Zakończenie oktawy Bożego Ciała

Zakończenie Oktawy Bożego Ciała... „Urodziłem się dwa tysiące lat później. Gdybym żył za Twoich czasów, w Jerozolimie, Na pewno bym wołał: „Krew Jego na nas i na syny nasze!” I krzyczał: „Zstąp z krzyża!” A potem wróciłbym, Boże, do domu, do domu mojej beznadziejności, Dźwigając na ramionach Twoją wełnianą szatę, Której jakość badałem palcami. Ta możliwość grzechu męczy mnie i upokarza. Albowiem dobrze znam siebie. Nie odważyłbym się krzyczeć w Twojej obronie Ani głośno sprzeciwiać się wyrokowi. Jestem małym człowiekiem, po trochu tchórzem, Po trochu egoistą, po trochu drwiącym łotrem, Który woli żyć wśród cielców, przeżuwających pustynię, Niż umrzeć za samotną prawdę Dlatego przebacz mi tę moją bolesną świadomość, Dlatego przebacz mi tę gorzką możliwość, Tę jeszcze jedną przyczynę Twojej śmierci, Tę przyczynę, o której Ewangeliści zapomnieli, Tę przyczynę, o której Ewangeliści nie piszą, Tę przyczynę, o której Ewangeliści milczą. Pan – rozmyślał Jezus – ukochał okrężne drogi i sam wielokrotnie zmierza do człowieka krzywiznami i zakosami, a niekiedy nawet kamienistym bezdrożem." Bóg pozostał ukryty w Chlebie aby być blisko naszych ludzkich spraw. Aby nas podnosić z bagna naszych grzechów. Ukochał nas odwieczną miłością, taką która nie ma końca. Tylko czy ja mam czas dla mojego Przyjaciela? Tak blisko.. odrzucam największy dar...a On? wychodzi mnie szukać...tylko czego ja tak na prawdę pragnę? Magii i spełnienia natychmiast moich zachcianek, pragnień i marzeń? Nie otrzymuję?Mój wybór... I odchodzę obrażony...ale czy to dobra decyzja? Wino i Chleb... zostań z nami.. przyjdź ulecz zranione i niespokojne serce...l błogosław najpiękniejszemu z pyłów, którego Ty Panie stworzyłeś...

Powrót